GUS opublikował pod koniec 2009 roku dane dotyczące bezrobocia w Polsce. Na pierwszym miejscu wśród miast grodzkich znalazł się Grudziądz z 21,2%, a tuż za nim Radom 20,9. O prace nie muszą martwić się mieszkańcy Warszawy (2,8%), Poznania (3,1%), Katowic (3,2%) i Sopotu (3,2).
Spośród wszystkich miast grodzkich w Polsce większość notowała bezrobocie jednocyfrowe, mieszczące się w przedziale 7-8%. Średnia krajowa wynosi natomiast 11,4%. Najbliżej średniej znalazły się takie miasta jak Zabrze i Konin.
Jeśli wziąć pod uwagę województwa, a nie same miasta grodzkie, sytuacja wygląda nieco inaczej. Najmniejsza stopa bezrobocia jest w województwie wielkopolskim (8,7%), mazowieckim (8,8%) oraz śląskim (8,9%). Najwyższe natomiast w warmińsko-mazurskim (19,4%), zachodniopomorskim (15,7%), lubuskie (15,7%), kujawsko – pomorskie (15,1%) oraz podkarpackie (15,1%).

Sytuacja jeśli chodzi o bezrobocie może być bardzo różna nawet w jednym regionie. Na przykład Katowice mają jedną z najniższych stóp bezrobocia, ale już w sąsiadującym z nimi Chorzowie odsetek ten wynosi 11%. Podobna sytuacja jest z Radomiem, który jest jednym z miast z najwyższym bezrobociem, a od stolicy, w której bezrobocie niemal nie istnieje dzieli go zaledwie 100 km. Zastanawiające jest skąd, aż takie różnice?
Bezrobocie w Chorzowie jest skutkiem negatywnych zjawisk, takich jak zwolnienia w zakładach pracy, duży napływ absolwentów, którzy nie znajdują zatrudnienia, niska dynamika tworzenia nowych miejsc pracy, wzrost liczby osób rejestrujących się po raz kolejny w urzędzie pracy. Szczególnie narażone na wysokie ryzyko bezrobocia są osoby o niskim poziomie wykształcenia, z kwalifikacjami zawodowymi nieadekwatnymi do potrzeb rynku pracy, bez praktyki zawodowej, nie wykazujące motywacji do poszukiwania pracy.

W Radomiu sytuacja wygląda podobnie. Trudna sytuacja ekonomiczna jest spowodowana upadkiem dużej liczby zakładów produkcyjnych oraz niewielkim przyrostem nowych miejsc pracy. Trudności ze znalezieniem pracy przez radomskich bezrobotnych są spowodowane nie tylko sytuacją na rynku pracy, ale także niskim poziomem ich wykształcenia. Z danych PUP wynika, że aż 17.233 to osoby legitymujące się wykształceniem podstawowym, gimnazjalnym i zawodowym. Ich kwalifikacje są również bardzo niskie, a ponadto w związku z wieloletnim ich niewykorzystywaniem zdezaktualizowały się.
W Warszawie bezrobocie wynosi tylko 2,8%, czyli praktycznie nie istnieje. Radom natomiast wśród miast grodzkich znalazł się na drugim miejscu. Jest on oddalony od stolicy około 100 kilometrów. Czy bezrobotni radomianie nie wpadli na pomysł aby poszukać pracy w Warszawie? A może im się po prostu nie chce, albo nie posiadają wystarczających kwalifikacji? Nie wiadomo. Podobnie równie zastawiające jest, dlaczego mieszkańcy Chorzowa nie poszukają pracy w sąsiadujących Katowicach?







